perfumy – finansowe oszustwo

Perfumy towarzyszyły człowiekowi już od czasów starożytnych. Ich nazwa wywodzi się z łaciny – „per fumum”  oznacza  „poprzez dym” i odnosi się do pradawnej tradycji spalania kadzideł i cennych przypraw. Roślinnym zapachom przypisywano mistyczne właściwości, a dostęp do sekretnych receptur i wiedzę o ich zastosowaniu posiadały jedynie grupy społeczne o najwyższym statusie – kapłani i lekarze. Były to czasy kiedy produkowanie pachnideł całkiem słusznie kojarzono przede wszystkim z wiedzą medyczną. Cenne surowce pozyskiwane były z rzadkich składników, na drodze trudnej, niemal mistycznej destylacji. O same surowce w starożytnych czasach  potrafiono toczyć całe wojny, a ich wartość była porównywalna do wartości złota.

Jednak dzisiejsze perfumiarstwo to przede wszystkim czysta chemia. Rzadkie składniki, starodawne receptury i alchemiczne metody destylacji zastąpiły fabryczne laboratoria, wykresy na komputerze, a przede wszystkim ścisłe kalkulacje budżetowe przeprowadzane w zaciszu korporacyjnych biurowców. Rzeczywista wartość środka zapachowego w typowym flakonie perfum może być tak niska jak 3% kosztów końcowych – czyli dokładnie tyle za ile możemy kupić filiżankę kawy w restauracji. Cena perfum już dawno przestała usprawiedliwiać składniki w nich użyte, znacznie więcej pieniędzy wydaje się na marketing, opakowanie i krzykliwą reklamę, niż na produkcję samych kompozycji zapachowych. Większość komercyjnych perfum nawet nie ma dziś w swoim składzie prawdziwych olejków eterycznych, ponieważ taki precedens to za dużo zmiennych komplikujący proces produkcji, oraz mocno zwiększony kosztorys. Dużo prostsze i mniej kosztowne jest po prostu wyszczególnienie zestawu stabilnych związków syntetycznych, i to w większości zaczerpniętych wprost z beczki ropy naftowej. W ten sposób otrzymujemy bardzo sprytnie połączony koktajl – często szkodliwych i ropopochodnych chemikaliów – zapakowany w wymyślny flakon, i opatrzony uwodzicielską etykietą.

W świadomości społecznej perfumy to jednak wciąż synonim luksusu. Mamy historycznie zakodowane, że egzotyczne składniki perfum są drogie i trudno dostępne. Problem polega również na tym, że większość osób kupuje zapach dla zaspokojenia potrzeb ego, po obejrzeniu reklamy chcemy identyfikować się w określony sposób – atrakcyjność seksualna, awans społeczny, prestiż finansowy. To są rzeczy które często chcemy sobie przypisać kupując wylansowane, drogie ale i zbyteczne artykuły jakimi są perfumy. To są wartości dodane do w rzeczywistości często taniego zapachu o czym dobrze widza marketingowcy, dlatego namiętnie zabiegają o to aby perfumy sygnowane były znanymi nazwiskami.

W rzeczywistości większość zapachów znanych marek powstaje w tych samych laboratoriach, co zapachy pospolitych mydeł czy proszków do prania. Marki luksusowe, projektanci, a ostatnio rożnej maści celebryckie gwiazdki użyczają koncernom swoich nazwisk na zasadzie licencji. Produkcja, dystrybucja oraz reklama tych produktów spoczywa na wielkich koncernach w rodzaju Procter&Gamble, Coty, czy L’Oreal. Większość domów mody obecnie ani nie kreuje, ani nie produkuje, ani nie rozprowadza perfum, które firmuje swoim szyldem – podaje Dana Thomas w książce „Luksus. Dlaczego stracił blask”.

herbasacra perfumy

Bez żenady przyznają to sami twórcy perfum – to cytat z wywiadu z senselierką (uff ta nowomowa) na kobieta.gazeta.pl (1)

Czy można powiedzieć, że zapachy ze składników naturalnych są lepsze od perfum z syntetycznymi składnikami (perfumy firm takich jak: Balmain, Annick Goutal versus Chanel No 5)?

Perfumy wszystkich marek, które wymieniła Pani w pytaniu używają syntetycznych składników. Co więcej, używa ich niemal sto procent perfumiarzy. Bez syntetyków nie mielibyśmy pięknych perfum pachnących konwalią, wiciokrzewem, bryzą morską, maliną –  to wszystko syntetyczne nuty, które nie są w żaden sposób gorsze od naturalnych. Syntetyki mają inne właściwości niż substancje naturalne, jednak nie istnieje współczesne perfumiarstwo bez syntetyków. Wyjątkiem są tzw. botaniczne perfumy, robione z naturalnych olejków w bardzo małych ilościach. Ich minusem jest niska trwałość, ponieważ nie zawierają syntetycznych utrwalaczy. Zatem to dzięki syntetykom Pani skóra pachnie jeszcze perfumami, które nałożyła Pani rano.

Cóż.. stosowałam jaśmin który utrzymywał zapach przez kilka dni, ale żeby tak ładnie i intensywnie pachniał surowce należy zebrać ręcznie tuż przed wschodem słońca – przypuszczam, że romantyczne zbiory kwiatów o brzasku to za dużo roboty jak na korpo standardy, lepiej zlecić chemikom gmeranie w puszce z rafinerii. Brrr… przyznam szczerze, nie zachęcają mnie takie wywiady do buszowania po perfumeriach. I pomyśleć tylko, ilu czasu zajmowało mi naiwne wwąchiwanie się w tzw. zapachowe nuty w poszukiwaniu „niepokojącego kadzidła” czy „radosnej bergamotki” z wyszukanych opisów producentów, lub rozległe dywagacje, ba! elaboraty całe i peany na perfumeryjnych forach. Niestety, śladu magii kwiatów nic tam nie ma – jest tylko zwykłe, kolejne chemiczne oszustwo wielkiego przemysłu.

Pozwolę sobie także polemizować, czy syntetyczne nuty „nie są w żaden sposób gorsze”. Ujmę krótko, jest po prostu istna blaga, bujda i nieprawda. Przede wszystkim, gdy stosujemy środki zapachowe, to rzadko myślimy o ich wpływie na zdrowie. Chociaż kusi mnie, aby wspomnieć o konsekwencjach zdrowotnych jakie ma wchłanianie przez skórę i płuca perfumeryjnych związków chemicznych, to jednak skupię się na skutkach jakie zapachy wywierają na umysł i emocje. Bo głównym założeniem stosowania perfum są pobudki natury emocjonalnej… Myśleć dobrze o sobie, a także aby inni o nas tak myśleli. Oczywiście w przypadku perfum nie ma mowy wartościach terapeutycznych. Zapomniano już dawno to o czym wiedzieli medytujący przy kadzidłach mnisi, zapachy leczą i mają mocny wpływ na samopoczucie, dlaczego tak się dzieje?

Gdy wdychamy zapach, cząsteczki aromatu osiadają na błonach węchowych. Każda molekuła zapachowa pobudza specyficzne receptory, które wyzwalają impulsy elektryczne, a te przesyłane są do ciała migdałowatego (gdzie są przechowywane emocje) i innych części układu limbicznego mózgu. Układ ten z kolei jest bezpośrednio podłączony do tych części mózgu, które kontrolują tętno, ciśnienie krwi, oddychanie, pamięć, poziom stresu i równowagę hormonalną. Węch jest jedynym z pięciu zmysłów bezpośrednio związanym z płatem limbicznym mózgu, emocjonalnego centrum kontroli człowieka. Niepokój, depresja, strach, złość i radość – wszystkie te emocje emanują z tego regionu. (2) Zapachy mogą mieć głębokie skutki fizjologiczne i psychologiczne, dlatego mają olbrzymią wartość terapeutyczną. To czym chcemy oddziaływać na nasz zmysł powonienia, zależy od nas. Czy zmuszamy nasz węch do radzenia sobie ze sztucznymi, chemicznymi puzlami, czy wybieramy te naturalne, o prawdziwych, uzdrawiających właściwościach. Olejki eteryczne to skoncentrowane esencje roślin, i tak jak same rośliny potrafią mieć olbrzymie skutki lecznicze! Więcej o mocy prawdziwych aromatów możecie przeczytać w poście o sekretach zapachów.

Źródło:

  1. Bloch M.(2012), Senselierka – Jak zostałam jedyną w Polsce specjalistką od zapachów, kobieta.gazeta.pl.
  2. Essential Oils Desk Reference, Essential Science Publishing, 2000, s. 9
Reklamy

Jedna myśl w temacie “perfumy – finansowe oszustwo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s